sobota, 25 lipca 2009

Chleba takiego, jak ten od Cześka...

Chleba takiego jak ten od Cześka
Nie kupisz nigdzie, nawet w Warszawie,
Bo Czesiek Piekarz nie piekł, lecz tworzył
Bochny, jak z mąki słoneczne kołacze.

Kłaniali mu się ludzie, gdy wyjrzał
Przez okno w kitlu łyknąć powietrza.
A kromkę masłem smarując każdy mówił:
Nad chleby ten chleb od Cześka! (...)

Pomyślałem dziś, że napiszę o jednym z bardziej znanych utworów Wolnej Grupy Bukowiny, czyli o Balladzie o Cześku Piekarzu. Owa ballada należy do kanonu piosenki turystycznej, mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że oparta jest o autentyczne zdarzenia. Motyw stanowi tu smutna historia, która miała miejsce 9 września 1971 r. , kiedy to Busko-Zdrój obiegła szokująca wiadomość – miejscowy piekarz, Czesław Król, targnął się na swoje życie wieszając się we własnym domu na wojskowym pasie. Jego bliski przyjaciel, świeżo upieczony maturzysta, Wojciech Bellon, żal po zgonie Króla przelał na papier, zapewniając piekarzowi nieśmiertelność, istne horacjańskie non omnis moriar.

(...) A o porankach chlebem pachnących,
Gdy pora idzie spać na piekarzy,
Zaczerwienione przymykał oczy Czesiek,
I siadał z dłutem przy stole.

Ciągle te same włosy i trochę
Za duży nos, w drewnie cierpliwym,
Pieściły ręce dziesiątki razy
W poranki świeżym chlebem pachnące. (...)

Kim był Czesław Król? Otóż jak się okazuje – niezwykle barwną osobowością i dobrze rokującym ludowym rzeźbiarzem. Jako syn przedwojennego sanacyjnego posła nie został przyjęty na Akademię Sztuk Plastycznych. Niejako z przymusu pozostał w Busku, obejmując rodzinną piekarnię. Całymi nocami wypiekał pieczywo, kładł się spać o świcie, popołudniami zaś oddawał się niezwykłej, rzeźbiarskiej pasji. Tworzył w drzewie lipowym płaskorzeźby, portrety i prace o tematyce sakralnej.

(...) Kurła tobi maty była, Kurła tobi maty była,
Krzyczał piekarz w żyłach krwią.
Kurła tobi maty była, Kurła tobi maty była,
Myśli moje niespokojne, myśli moje rozognione,
Idźcie, idźcie wszystkie stąd! (...)

Powyższe słowa (jak to ładnie ktoś określił, "spolszczony ukraiński dla dorosłych") są rzadko śpiewaną przez Wolną Grupę Bukowinę wstawką, pokazującą tragedię Króla, rozdartego między byciem rzemieślnikiem, a twórcą.

Do wyjaśnienia pozostaje tu jeszcze jedna rzecz – skąd w tej całej historii wziął się Wojciech Bellon? Otóż ponidziański bard zaprzyjaźnił się mocno z Cześkiem, dostrzegając jego magiczną, artystyczną duszę. Obaj nieraz od zmierzchu do świtu dyskutowali w piekarni, delektując się wonią świeżego, pachnącego chleba. Mimo zrozumienia przez przyjaciół, życie Cześka podążało najwyraźniej ku destrukcji. Powód jego dramatycznej decyzji o samobójstwie pozostanie zapewne tajemnicą.

(...) Nikt takich słów jak miasto miastem
Nie znał i – "źle się dzieje" – mówili.
Na obraz czerniał Czesiek razowca,
Kruszał podobnie bułce zleżałej.

Gdy go znaleźli na piasku z wojska,
Dłuto jak wbite w bochen miał w garści.
I nie wie nikt co Cześka wzięło,
Lecz śpiewa każdy jak miasto miastem.

Smutny koniec historii już znacie... Jeśli nie kojarzycie "Ballady" polecam posłuchanie jej na portalu wrzuta.pl.

3 komentarze:

  1. to smutne, smutno poznać dokładniej znaczenie tej piosenki

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowana większość piosenek Bukowiny opiera się na faktach, stąd ich niesamowita prawdziwość i klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za przybliżenie faktów. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń