niedziela, 28 marca 2010

XX Jubileuszowy Ogólnopolski Festiwal Piosenki Studenckiej ŁYKEND 2010

W dniach 8-11 kwietnia 2010 odbędzie się we Wrocławiu XX Jubileuszowy Ogólnopolski Festiwal Piosenki Studenckiej ŁYKEND 2010, obejmujący również Wrocławski Salon Jacka Kaczmarskiego.

Zagrają m.in. Wolna Grupa Bukowina, Bez Jacka, Słodki Całus od Buby, EKT Gdynia, Robert Kasprzycki i Małżeństwo z Rozsądku. Koncerty będą się odbywać w Klubie Muzycznym Łykend (wstęp oczywiście za free :)) oraz w Wytwórni Filmów Fabularnych przy ul. Wystawowej 1 (bilety od 25 do 50 zł).

Więcej informacji znajdziecie na stronie festiwalu.

Wolna Grupa Bukowina na Facebooku

W trakcie moich niedawnych wycieczek po Internecie zasępił mnie fakt, że Wolna Grupa Bukowina jest w sieci trochę zaniedbana. Dom Bukowy na Pulsarze leży od dawna odłogiem, oficjalna strona jakoś nie zachwyca o MySpace nie wspominając. Tymczasem inne zespoły brną w tej kwestii do przodu, pozostawiając poczciwe WGB za sobą.

Z tego całego zasępienia postanowiłem zrobić użytek z doskonałego społecznościowego wynalazku, jakim jest Facebook. Założyłem stronę fanów Bukowiny, stworzyłem też aplikację z cytatami Wojtka Bellona. Obie inicjatywy odniosły spory sukces, i chciałbym Was do nich serdecznie zaprosić.

niedziela, 28 lutego 2010

Jacek Kaczmarski i Wrocław

Wczoraj, przechadzając się bocznymi uliczkami Wrocławia, zauważyłem fajny, muzyczny akcent. W okolicach placu 1 Maja (czy jak kto woli placu Jana Pawła II ;)) władze miasta nadały ulicy Rybiej nazwę ulicy Jacka Kaczmarskiego. Tego ledwie widocznego dla postronnych turystów zakątka strzeże krasnal z gitarą, wmurowany w ścianę kamienicy.

Jak podaje lokalny portal mmwroclaw.pl:
Powstała 4 czerwca 2009 roku, w 19-tą rocznicę wolnych wyborów w Polsce. Zastąpiła wcześniejszą ulicę Rybią. W pobliżu stanął krasnal Barduś, kawałek dalej Solidarek. Podczas uroczystości nadania ulicy imienia Jacka Kaczmarskiego córka barda wspominała, że jej ojciec mieszkał jako dziecko przy podobnej ulicy w Warszawie.
Co wspólnego miał Kaczmarski z Wrocławiem? Od lat działa tu Wrocławski Salon Jacka Kaczmarskiego. Jego twórca, Szymon Podwin, w wywiadzie udzielonym dla wortalu e-teatr powiedział:

Jacek był silnie związany z Wrocławiem towarzysko i artystycznie. Tutaj koncertował, nagrywał w studiu Polskiego Radia Wrocław. I właśnie w tym mieście wystąpił w słynnym koncercie z okazji XX-lecia Solidarności. We Wrocławiu także znaleźli się ludzie, którzy chcieli propagować twórczość Jacka Kaczmarskiego.
Cóż, pozostaje mi pochwalić inicjatywę stworzenia takiej ulicy. Szkoda tylko, że to tak obskurne i trudno zauważalne miejsce.

piątek, 26 lutego 2010

Żegnam się z miastem, które stało się moje

Przedwczoraj wróciłem z Pragi i lekko oszołomiony magią tego miasta zacząłem gorączkowo szukać praskich odniesień w polskiej poezji śpiewanej. Bo jak tu przegapić miejsce, które potrafi pozostawić po sobie tyle impresji, które po przymknięciu oka na rzesze turystów czaruje wąskimi uliczkami i malowniczymi wzgórzami.

Niestety takie odniesienia są rzadkością. Najbardziej chyba znanym utworem o Pradze jest "Miasto" autorstwa Słodkiego Całusa od Buby. Zaczyna się od słów:

Żegnam się z Miastem, które stało się moje,
Jego wieże, jego drogi – kroki moje.
Żegnam się z Miastem, jego Mostem, gdzie wieczorem
Spadały gwiazdy monet za muzykę.

Zaintrygowany zajrzałem też w twórczość najczęściej "udźwiękawianych" poetów. Okazało się, że Jerzy Harasymowicz poświęcił Pradze tom poezji "Polska weranda" (który już do mnie leci via Allegro ;-)). Jeśli znajdę tam coś ciekawego – nie omieszkam się podzielić.

niedziela, 21 lutego 2010

Szanty we Wrocławiu 2010

W sobotę 20 lutego odbył się najważniejszy, nocny koncert wrocławskiego festiwalu piosenki żeglarskiej. Organizatorzy chwalą się, że większej imprezy szantowej nikt w Polsce nie organizuje, i chyba mają tu rację :-).

Koncert zaczął się o godzinie 20:00, na początek zagrały zespoły prezentujące muzykę raczej spokojną. Publiczność (mniej liczna niż w zeszłym roku, bo za bilety trzeba było płacić jak za zboże) na początku mało angażowała się w wydarzenia na scenie, rozkręciła się dopiero wraz z występem grupy Sąsiedzi. Rozkręciła trochę na siłę, bo powtarzała ruchy i choreografię francuskiej grupy tanecznej DANSE EN OMOIS, przybyłej gościnnie do Polski. Jak co roku prawdziwy szał zaczął się wraz z wejściem na scenę Mechaników Szanty – drewniana sala WFF zadrżała od tupotu i podskoków rzeszy fanów. Atmosferę rozgrzała Orkiestra Dni Naszych, wykonująca szanty z domieszką solidnego rocka, na dźwięk którego połowa sali się zdegustowała, a połowa roznosiła w pył parkiet, krzycząc głośno na widok fajerwerków. Na sam koniec zostawiono zespół Banana Boat, który tym razem zagrał (oczywiście bez instrumentów, ale także z pomocą francuskich przyjaciół) trochę anemicznie. Po 2:00 impreza przeniosła się do wrocławskiego Łykendu, gdzie trwała jeszcze ładnych kilka godzin.

Cóż, dużo kosztowało, ale było warto! :-)