Pokazywanie postów oznaczonych etykietą čechomor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą čechomor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 czerwca 2011

V Międzynarodowy Festiwal Piosenki Turystycznej KROPKA

Stało się – znów mamy lato, a wraz z latem dziesiątki porozrzucanych po górach festiwali. Jeden z nich ma w sobie coś szczególnego, łączy bowiem klimaty wschodnioeuropejskiego folku, polskiej poezji śpiewanej i czeskiej kultury trampów. Mowa oczywiście o głuchołaskiej KROPCE, zaczynającej się już 14 lipca.

W tym roku impreza potrwa aż cztery dni. Rozpocznie się czwartkową OFFsceną, na której zaprezentują się najmłodsze z zespołów. W piątek wystąpią m.in ukraińska AtmAsfera, Robert Kasprzycki oraz Lubelska Federacja Bardów. Na sobotnich koncertach usłyszycie wykonawców od lat związanych z piosenką folkową i turystyczną – przede wszystkim Orkiestrę Św. Mikołaja, Ciszę jak Tą, Bez Zobowiązań, Dom o Zielonych Progach oraz Słodkiego Całusa od Buby. Niedziela, jak przystało na dzień muzyki trampów, wypełni się klimatami rodem z Czech – zagrają Žalman a společnost, BLAF, Pavlína Jíšová a přátelé, Epy de Mye oraz wielka gwiazda czeskiego folku, czyli Čechomor.

Organizatorzy szykują dla Was miejsca noclegowe (pod dachem i na polu namiotowym) dostępne za symboliczną opłatą, wstęp na koncerty jest wolny. Żyć nie umierać, oby tylko ominęły nas tradycyjne burze :-). Zapraszamy do Głuchołaz!

Więcej informacji: http://kropka.art.pl/2011

Daj znać swoim znajomym, że jedziesz na Kropkę! :-)

wtorek, 21 lipca 2009

Kropka: dzień trzeci i podsumowanie

Trzeci dzień opisuję z małym poślizgiem, po prostu poprzednie posty wysyłałem MMSem, co nieco ograniczało moją wylewność. Ale najpierw podsumowanie tego, co miało miejsce przez cały weekend. Na wstępie pozdrawiam Martę i Kamisia, które dzielnie dotrzymywały mi towarzystwa, Wottka i Zet, za których przewodem dostaliśmy się na dalekie południe oraz Kasię i Gosię, z rozczochranymi myślami ;-).

III Międzynarodowy Festiwal Piosenki Turystycznej Kropka 2009 odbył się, jak co roku, w Głuchołazach, niewielkim miasteczku położonym u progu Gór Opawskich. Pierwszy dzień upłynął pod znakiem koncertu "Graj nam graj pieśni skrzydlata!", na którym znani niemal wszystkim wykonawcy zanurzyli się w krainie łagodności. Zabrakło niestety Wolnej Grupy Bukowiny, która to podobno zakontraktowała się w tym samym czasie na borowickiej imprezie "Gitarą i piórem". Jako pierwszy wystąpił głuchołaski band "Za mało piwa", rozkręcając nieco ospałą publiczność (której trzon stanowili miejscowi wespół z dziećmi z kolonii). Następnie krakowski "YesKiezSirumem" wprowadził mocno poetycki nastrój, w którym zabrakło według mnie porządnej muzyki – pomimo całkiem fajnych tekstów utwory absolutnie nie wpadały w ucho, stanowiły zbyt różnorodną mieszankę stylów. Ogromne brawa zebrał Jerzy Filar, doskonale sprawdzający się w roli showmana. Tomek Jarmużewski wraz ze swoją ekipą przedstawił kilka premierowych kawałków, w tym "Połoniny traw", do dziś latające mi do głowie, a nieistniejące (jeszcze) w żadnym śpiewniku. Niezapomniany koncert dał Robert Kasprzycki, porywając pod scenę sporą grupkę ludzi. Jako ostatni wystąpił zespół "Słodki Całus od Buby", przynudzając nieco, i bisując znanym i lubianym utworem "Raz do roku" (tu "łyp" okiem do jego zadeklarowanych wrogów :-)). Całość skończyła się około godziny 1:00, od razu powędrowaliśmy na nocleg do PTSMu. Całe szczęście, że ktoś mądry zamontował obok schroniska tory, bo idąc nimi nie sposób się zgubić ;-). Na miejscu poznaliśmy Gosię i Kasię z zespołu "Myśli rozczochrane wiatrem zapisane", przygotowujące się do debiutowego występu.

W drugim dniu powędrowaliśmy na chwilę w góry, a potem przysiedliśmy nad rzeką z gitarą. Popołudniu rozpoczął się koncert debiutów, przerwany nagle nawałnicą z piorunami uderzającymi niedaleko sceny. Wśród ogólnych pisków publika pouciekała pod piwne parasole, gdzie niechcący wywiązała się alternatywna impreza. Zarządzono przerwę na rozłożenie zadaszenia, poszliśmy więc do restauracji "Pod amorkiem", wyciągnęliśmy gitarę i za parę minut śpiewało już z nami pół sali :-). W pewnej chwili dosiadł się też Tomek Jarmużewski, dając nam mały koncert i wbijając do głowy "Połoniny traw". Przez dłuższy czas życie zatruwał nam niezbyt trzeźwy pan Wojtek z Wadowic (specjalnie dla niego pozdrawiam tu kremówki i papieża), maskotka sobotnich koncertów, który zataczał się wokół nas, grając na czymś, co kiedyś było gitarą ;-). O 20:45 festiwal został wznowiony. Niestety większości konkursowych piosenek nie widzieliśmy, mówi się trudno. Spod ziemi wyrosły po deszczu tony błota, po znalezieniu w miarę suchego kawałka gruntu słuchaliśmy kolejno "Pod jednym dachem", "Małżeństwa z rozsądku", "Szczytu możliwości", Macieja Służały, "Żeby nie piekła", "Basi Beuth, "Domu o Zielonych Progach", Apolinarego POLka i "Ciszy jak tej" (która bezczelnie nie zagrała kołysanki!). W nocy w PTSMie rozpoczęło się wielkie śpiewanie, do białego rana. Twardo akompaniowali m.in. Michał Łangowski i ponownie Tomek Jarmużewski

Trzeci dzień przyniósł świetnego newsa, mianowicie dziewczyny z "Myśli rozczochranych..." zgarnęły większość nagród i nominacji na festiwale, zajmując w konkursie drugie miejsce (a pierwszego nie było!). Po koncercie laureatów rozpoczęły się występy czeskich wykonawców – "Hop Trop" (typowych przedstawicieli zamerykanizowanej nieco trampské hudby), "Listek", "Špunt" i "Wabi Daněk". Na deser zostawiono folkową Orkiestrę Św. Mikołaja (z której muzykiem, Bogdanem Brachą, przegadaliśmy na ławce z godzinę) oraz znany w Polsce z filmu "Rok diabła" zespół Čechomor. Przyjechało sporo Czechów, zostałem nawet z jednym pomylony, bo nosiłem koszulkę z napisem "V horách je všechno co miluji" ;-).

Podsumowując – festiwal udał się znakomicie. Irytowały niespontaniczne i udawane na siłę bisy, straszyła pogoda i błoto, ale w ostatecznym rozrachunku – aż szkoda było wracać do Wrocławia :-).

niedziela, 22 marca 2009

Zderzenie poezji Petra Bezruča z muzyką Jaromíra Nohavicy

Kto, co, gdzie i za ile

Jaromírovi Nohavicy nieczęsto zdarza się wykorzystywać w swoich pieśniach teksty innych autorów. W poniższym poście chciałbym wspomnieć o jednym, bardzo chlubnym wyjątku, który wpada w ucho szybciej od rodzimych "Whisków" i "Teksańskiego" razem wziętych. Chodzi tu o utwór "Kdo na moje místo", będący adaptacją poezji Petra Bezruča. Kim był ów Bezruč? Otóż w Polsce dał się poznać jako zagorzały obrońca czeskości Śląska. Antypolskie i antyniemieckie akcenty zawarte w jego twórczości zostały "zaakceptowane" dopiero przez władze komunistyczne, które – jak mniemam – z entuzjazmem pokazały ludziom obraz biedy i ciężkiego życia górników oraz robotników przed wprowadzeniem jedynie słusznego ustroju.

Co Nohavicy do kopalni

"Kdo na moje místo" nagrano na potrzeby filmu "Rok Diabła", w którym główną rolę grał Jaromír Nohavica. Z fabuły wynika, że to jego własny, napisany dawno temu tekst piosenki, w co większość polskich widzów wierzy bezgranicznie :-). Nie wiem, jakie jest tło wyboru akurat tego wiersza, w każdym razie muszę przyznać, że muzyka Nohavicy pasuje do niego idealnie. Na soundtracku do filmu jest wersja akustyczna, śpiewana przez Karla Plíhala oraz bardziej rockowa, w duecie Jaromír–Čehomor.

Niechże dziś górnicy wszyscy się weselą...

Sytuacja śląskich górników na przełomie XIX i XX w. była jednym słowem fatalna. Niskie zarobki, ekstremalnie niebezpieczne warunki pracy oraz ciągłe katastrofy stały się przyczyną niepokojów społecznych. Bezruč został rzecznikiem poszkodowanych robotników, w wyszukany sposób atakując w swojej poezji rządzącą elitę. Operował bogatą symboliką, przemycając niejako przy okazji treści separatystyczne. Tak w wielkim skrócie powstał wiersz "Kdo na moje místo", w którym to górnik lamentuje nad swoim losem pytając, co stanie się po jego śmierci. Nie znalazłem nigdzie polskiego tłumaczenia, zrobiłem je więc samodzielnie. Niestety rymy wymusiły kilka drobnych zmian w stosunku do oryginału, najtrudniejsze było przełożenie fragmentu "kdo zdvihne můj štít", czyli dosłownie "kto podniesie moją tarczę" (chodzi tu o tarczę, osłonę rozpostartą nad rodziną dzięki zdobyciu pracy w kopalni, która to tarcza po śmierci górnika upadnie razem z nim). Zdecydowałem się na trącące religijnością "Kto weźmie mój krzyż?", jeśli macie lepsze pomysły – dajcie znać.

Jaromír Nohavica, Kdo na moje místo?, oryginał

Intro: a G G a C Dsus2 a E a

Tak málo mám krve | a G
tak málo mám krve | G a
tak málo mám krve | C Dsus2
a ještě mi teče z úst | a E a

Tak málo mám krve | a E
tak málo mám krve | E a
tak málo mám krve | C Dsus2
a ještě mi teče z úst | a E a

Až bude růst | d
nade mnou tráva | a
až budu hnít | d a
kdo na moje místo | d a
kdo zdvihne můj štít? | d E

Tak málo mám krve | a G
tak málo mám krve | G a
tak málo mám krve | C Dsus2
a ještě mi teče z úst | a E a

Solo: a E E a C d a E a

V dým zahalen | C
vítkovských pecí jsem stál | G a
noc zřela mi z očí | C
plam z nozdry mi vál | G a
nech svítilo slunce | C
nech večer se šeřil | G
já semknutou brvou | d
ty vrahy jsem měřil | a
ty bohaté židy | F/D
ty grófy ze šlachty | e/D
já škaredý horník | d
jak vyskočil z šachty | E

Tak málo mám krve
tak málo mám krve
tak málo mám krve
a ještě mi teče z úst

Kdo zdvihne můj štít
kdo zdvihne můj štít
kdo zdvihne můj štít
kdo zdvihne můj štít?

Jaromír Nohavica, Kto zajmie me miejsce?, tłumaczenie

Tak mało mam krwi
tak mało mam krwi
tak mało mam krwi
a jeszcze mi ciecze z ust

Gdy wzniesie źdźbło
nade mną trawa
gdy będę gnić
kto zajmie me miejsce,
kto weźmie mój krzyż?

Tak mało mam krwi
tak mało mam krwi
tak mało mam krwi
a jeszcze mi ciecze z ust

Zasnuty dymem
vitkowskich pieców był świat
noc z moich oczu
ogniem buchała, a ja
czy świeciło słońce
czy trwała mroku toń
zza zamkniętych powiek
celowałem w skroń
tych przemysłu panów
tych bogatych Żydów
ja, szkaradny górnik
gdym wyskoczył z szybu

Tak mało mam krwi
tak mało mam krwi
tak mało mam krwi
a jeszcze mi ciecze z ust

Kto weźmie mój krzyż?
kto weźmie mój krzyż?
kto weźmie mój krzyż?
kto weźmie mój krzyż?

Wideo

Na koniec

Tym razem garści linków nie dam, będzie tylko jeden. A prowadzi do akustycznej wersji "Kdo na moje místo", polecam!

Zastrzeżenie

Wszystkie zawarte na tej stronie teksty, obrazki i opracowania są własnością ich autorów, autor posta nie czerpie zysków z tytułu jego publikacji.